09.06.2012

Polska idealna (część pierwsza)

Przychodzę dzisiaj do was (po krótkiej przerwie, ale jestem) z wyobrażeniem mojej polskiej idylli. Można powiedzieć, że to taka moja "kampania wyborcza" na przyszłość, która pewnie nigdy nie ujrzy światła reflektorów i oczu "prawdziwych polityków" (bo światło dzienne ujrzy zaraz jak to opublikuję).

Jak już wcześniej wspominałam: ostatnio zaczęłam się interesować polityką. Pewnie nie w taki sposób w jaki sobie to teraz wyobrażacie, bo nie jestem jakąś fanatyczką, ale zainteresowało mnie to jak mój ukochany kraj wygląda "od kuchni". Dalej podchodzę do tego wszystkiego jako amatorka i pewnie z niewinnością i nadziejami dziecka, którym z całą pewnością jeszcze przez jakiś czas będę, bo dalej nie jestem do końca pewna jak to wszystko działa, ale nikomu nie zaszkodzi zobrazowanie moich wyobrażeń i mojej Polski idealnej (to wyrażenie będzie moim motywem przewodnim w tym poście, dlatego wybaczcie jego nadmierne użycie). Już od dłuższego czasu mam zamiar napisać coś takiego i już co najmniej tydzień pusta kopia robocza pt. "Polska idealna" czekała na mnie na liście postów. Myślałam jak to wszystko opisać, jakich użyć epitetów i jak zobrazować to wszystko w miarę dojrzale i teoretycznie nie wymyśliłam niczego ciekawego, dlatego zobaczymy jak mi pójdzie. Już na początku ostrzegam tych, którzy długich tekstów czytać nie lubią, bo obawiam się, że ten właśnie taki będzie.

Może zacznijmy od tego, że zdaję sobie sprawę, że moje wymagania pewnie nie są łatwe do zrealizowania, ale dla chcącego przecież nic trudnego. Nie chcę być jedną z tych osób, które siedzą na tyłku i narzekają zamiast wziąć sprawy w swoje ręce, ale nie mam zamiaru być jakąś wielką aktywistką organizującą strajki i demonstracje (a przynajmniej nie teraz, kto wie jak będzie za kilka lat). Muszę też zaznaczyć, że mój post nie będzie jednym wielkim stosem narzekań i negatywów, bo bardziej chcę się skupić na tym jak pięknie żyłoby się w Polsce pod moim rządem (lub osoby z podobnymi poglądami i intencjami).

Ostatnio zastanawiałam się gdzie padają moje poglądy i myślę, że moja partia byłaby raczej partią centrową. Robiąc mały research przed napisaniem tego postu natknęłam się na określenie partii centrowej jako "stojącą okrakiem między lewicą i prawicą, która ustawia się tak jak wiatr zawieje" i moja partia z pewnością nie ustawiałaby się tak jak wiatr zawieje. Mam swoje poglądy, jestem tolerancyjna, ale Bóg, honor, ojczyzna też są dla mnie bardzo ważne i nie mam zamiaru zmieniać ich jak wiatr zawieje, bo to w ogóle nie ma sensu. Myślę właśnie, że partia centrowa byłaby najlepsza dla Polski i pewnie jakiegokolwiek kraju, bo i tolerancja, i Bóg, honor, ojczyzna są ważne dla każdego kraju. Przecież trzeba brać wszystko pod uwagę, żeby wszystkich zadowolić (Chociaż w ciągu siedemnastu lat życia zdążyłam się nauczyć, że jednak nie da się zadowolić wszystkich. Niestety).
Reasumując: moja partia byłaby partią centrową.

Nie siedzę w tym wystarczająco długo i głęboko, żeby wiedzieć o wszystkich przekrętach i aferach, dlatego nie będę oczerniać żadnych konkretnych polityków; nazywać ich kłamcami czy oszustami, bo po prostu za mało o tym wiem. Chcę tylko zaznaczyć, że w mojej Polsce idealnej rządziłaby osoba, która na pierwszym miejscu stawiałaby dobro innych, a nie swoje. Odniosę się teraz do prawicowej części mojej "centrowości": gdyby tak każdy przestrzegał Dziesięciu Przykazań, to świat byłby lepszy niż nasze najśmielsze wyobrażenia. I żaden ateista (przeciwko którym nie mam kompletnie nic, taka moja lewicowa część "centrowości") mi nie powie, że Dziesięć Przykazań nie jest dobrym sposobem na życie (może omijając pierwsze i drugie, jeśli ktoś ateistą właśnie jest lub wyznaje inną religię).

Powinniście już zauważyć, że moje poglądy są dosyć anachroniczne - tradycjonalistyczne poglądy od zawsze mnie pociągały. Pewnie wielu z was nie będzie to pasowało, bo w sumie, to kim ja jestem żeby sobie tak pisać i dyrygować wzór Polski idealnej? Przecież mam tylko 17 lat, jestem jeszcze dzieckiem i powinnam siedzieć i przyglądać się wszystkiemu bez słowa. A właśnie, że nie. Myślę, że głos młodzieży jest bardzo ważny, bo przecież to my będziemy żyli w kraju tworzonym teraz przez naszych starszych władców. Z tą różnicą, że nie zauważyłam za dużo konstruktywnej krytyki, bo to, co widzę jest w większości "dissem" na Polskę pochodzącym z ust/spod palców osób, które już nie dają Polsce żadnej szansy (które często brzmią coś na wzór: "Kurwa ale ten nasz kraj jest pojebany nie moge sie doczekac az stad wypierdole jak najdalej. Jedna wielka chujnia"). I teraz włączam u siebie rage mode, bo takiego zachowania wprost NIE ZNOSZĘ. Można mnie nazywać teraz hipokrytką, bo sama siedzę sobie w Anglii (ale już niedługo wracam i nie jestem tutaj z własnego wyboru), ale właśnie tutaj doceniłam jak dobrze było mi w Polsce. I tutaj przytoczę powiedzenie, że nie wiemy co mamy, dopóki tego nie stracimy. W Anglii naprawdę nie jest tak "fajnie" jak wszyscy sobie myślą. A przynajmniej taka jest moja opinia po pięciu latach, które tutaj spędziłam.

Polska jest krajem, który wciąż się rozwija. Myślę, że w rządzie potrzebni nam są ludzie młodzi i kreatywni, którzy poprowadzą ten rozwój dalej - i tak byłoby w mojej Polsce idealnej. Ile razy słyszeliście ludzi narzekających na to, że "w Polsce nie ma żadnych możliwości"? Bo ja, niestety, jakieś milion razy. Nie ma możliwości, to zróbcie coś, żeby były zamiast narzekać. Kontynuując mój rage mode i zahaczając o temat mojej ukochanej edukacji: gotuje mi się krew w żyłach kiedy widzę ludzi wyjeżdżających do Anglii po papierek z prestiżowej uczelni, na której naprawdę nie nauczycie się niczego więcej. Mają więcej pieniędzy na ciekawe projekty, ale na pewno nie są lepsi. Polska edukacja jest bardzo dobra, a przede wszystkim darmowa, w przeciwieństwie do angielskich uniwersytetów. Dlatego naprawdę nie wiem czy warto. Ile ciekawych badań znajdziecie na Uniwersytecie Wrocławskim? Cudze chwalicie, swego nie znacie. Dostaję wiele pytań typu: "Matko, jak możesz wracać do Polski na studia? Przecież studia w Anglii są o niebo lepsze!". Zastanówmy się... może dlatego, że interesuje mnie edukacja, a nie prestiż? Wiem, że to już nie od nas zależy, bo takie coś narzuca nam (tj. każdemu człowiekowi na ziemi) cały świat i stereotypy (o których może opowiem kiedy indziej, bo nigdy nie skończę tego postu). I teraz wyłączam rage mode, bo to miał być post pełen pozytywnych obrazów polskiej idylli, a nie lista rzeczy, które powodują, że mam ochotę wyrwać sobie wszystkie włosy z głowy.

Nie wiem czy jestem w pełni usatysfakcjonowana tym postem, ale chyba wyczerpała mi się wena. Na pewno kiedyś dopiszę do tego jakąś drugą część, bo nie przedstawiłam nawet połowy mojej wizji. Dziękuję wszystkim, którzy to wszystko przeczytali:D

PS Nowe odkrycie muzyczne - Lykke Li.